Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 15 stycznia 2009
Rozmowa z Martyną Wojciechowską
Na platformie Onet.tv możecie oglądnąć rozmowę z Martyną Wojciechowską w TVN 24, która wróciła z wyprawy na Antarktydę - Vinson Expedition 2008.
Martyna opowiada o swoich wrażeniach z pobytu w dalekiej śnieżnej krainie, która przywitała ją srogą i zimną aurą. Mówi o trudach podróży, wszechogarniającym zimnie, czekaniu na poprawę pogody i na transport.
Oglądnijcie relację i przez chwilę poczujcie się, jakbyście sami znaleźli się na dalekiej Antarktydzie...
Poniżej link:
http://www.onet.tv/28962,4451,1,4395425,1,1,0,0,wideo.html
Etykiety:
adventure,
Antarktyda,
Expedition,
link,
Martyna Wojciechowska,
Polska,
powrót,
przygoda,
TVN 24,
Vinson,
wyprawa
wtorek, 13 stycznia 2009
Nareszcie w Polsce!!!

Wczoraj o godzinie 15.05 na lotnisku Okęcie w Warszawie wylądował samolot z Martyną Wojciechowską na pokładzie.

Lot z Paryża był opóźniony o 15 minut, ale porównując ten czas z oczekiwaniem na lot z Punta Arenas na Antarktydę i z powrotem to było mrugniecie okiem.

Cała wyprawa przebiegała pod hasłem "czekania" więc i tym razem trzeba było poczekać... tym razem na bagaże. O swoich perypetiach i wrażeniach już wkrótce Martyna napisze sama na swoim blogu.

A dla spragnionych antarktycznych widoków prezentujemy za National Geographic kilka zdjęć prosto z wyprawy Vinson Expedition 2008.
Etykiety:
Antarktyda,
Chile,
Expedition,
Martyna Wojciechowska,
National Geographic,
Okęcie,
Polska,
powrót,
Vinson,
Warszawa
poniedziałek, 12 stycznia 2009
Martyna Wojciechowska wraca do Polski!

Na szczycie Vinsona, 2.01.09 godz 16:05 czasu lokalnego.
Martyna jest już w drodze do domu. Opuściła już bazę Patriot Hills udając się do Puenta Arenas w Chile... Teraz leci do Polski.
Na swoim blogu na stronach National Geographic podzieliła się z internautami spostrzeżeniami - Przede wszystkim doszłam do wniosku, że Antarktyda mnie nie polubiła i potraktowała mnie wyjątkowo złą pogodą :-( To zupełnie odwrotne uczucie niż to, które ja od pierwszej chwili żywiłam do tego Białego Kontynentu! Zakochałam się w tej białej, mistycznej, bezkresnej przestrzeni...

Masyw Vinsona
- Tymczasem po przylocie do Patriot Hills przywitała nas zła pogoda i oczekiwanie na lot do Bazy pod Vinsonem. Potem szybko nadrabialiśmy i "darliśmy" do góry żeby nadrobić straty. Jeden dzień kiepskiej pogody (1.01), ale już 2. stycznia udało się wyjść w kierunku szczytu i szczęśliwie go zdobyć! Cudowne uczucie spełnienia!!!
W 2009 świętujemy 10-lecie National Geographic! Tym razem pamiątkowa flaga poleciała na Antarktydę (za Martyną zachodnia ściana Vinsona). Gdzie będzie następnym razem?
- A potem znowu załamanie pogody! Dwa dni burzy śnieżnej w High Campie (3.900 m n.p.m.) i po jednodniowym "oknie pogodowym" na zejście, ponownie oczekiwanie na odlot (czy to nie brzmi dobrze?! ;-) z Bazy pod Vinsonem oraz kolejne trzy dni z Patriot Hills do Chile... Zaiste wielka to lekcja pokory i cierpliwości... - powiedziała Martyna.

Prawdziwych pingwinów cesarskich nie udało się Martynie zobaczyć, ale za to zamieniła się w jednego z nich :-)
To było także nowe doświadczenie jeśli chodzi o warunki pogodowe. Aura na Vinsonie jest kompletnie nieprzewidywalna nawet dla zastępu meteorologów, zmienia się dosłownie z minuty na minutę i co więcej - zimno na tej Antarktydzie (...)! Pierwszy raz miałam wewnątrz namiotu temp. - 30 st C. Brrr... - opisywała podróżniczka.

Czekanie na odlot - jaka to miła chwila!
Czekamy więc na Martynę i trzymamy kciuki za szczęśliwy powrót do domu. Wkrótce najświeższe nowiny!

W Patriot Hills Martyna spotkała Księcia Alberta z Monaco, który udał się na "objazd" stacji na Antarktydzie.
Etykiety:
adventure,
Antarktyda,
baza,
Chile,
góra,
kontynent,
Martyna Wojciechowska,
Monaco,
organizacja,
Patriot Hills,
pogoda,
Polska,
przygoda,
Punta Arenas,
szczyt,
Vinson,
wspinaczka,
wyjazd,
wyprawa
piątek, 9 stycznia 2009
Powrót do amerykańskiej bazy Patriot Hills
W środę 7 stycznia Martynie udało się dolecieć do Patriot Hills, skąd czeka ją już "tylko" przelot do Chile. Wydostanie się z Białego Kontynentu może jednak okazać się równie trudne, jak próba dostania się na niego...

Trzeba przyznać, że w czasie wyprawy na Masyw Vinsona pogoda od początku nie sprzyja Martynie. Po ataku szczytowym ekipa nie mogła kontynuować zejścia z powodu burzy śnieżnej i bardzo silnego wiatru, który uniemożliwiał przemieszczanie się po grani.

Gdy wiatr nieco zelżał, po trzech dniach pobytu w obozie drugim (High Camp) na wysokości niemal 4 tys. metrów n.p.m., udało się w końcu zejść do obozu pierwszego i dalej do bazy pod Masywem Vinsona. Pogoda wciąż jednak uniemożliwiała lot małego samolotu w kierunku amerykańskiej bazy Patriot Hills.

Ostatecznie w środę 7 stycznia ekipie Martyny udało się dolecieć do Patriot Hills, skąd czeka ją już "tylko" przelot do Chile. Wydostanie się z Białego Kontynentu może jednak okazać się równie trudne, jak próba dostania się na niego. Martyna na tę ostatnią możliwość czekała dwa tygodnie. Mamy nadzieję, że tym razem pogoda okaże się łaskawsza i Martyna szybko znajdzie się w Chile, a później w Polsce...
Etykiety:
adventure,
Antarktyda,
baza,
Chile,
góra,
kontynent,
Martyna Wojciechowska,
organizacja,
Patriot Hills,
pogoda,
Polska,
przygoda,
Punta Arenas,
szczyt,
Vinson,
wspinaczka,
wyjazd,
wyprawa
Subskrybuj:
Posty (Atom)
